[VIDEO] TOGI BEZ SUMIEŃ: Wulgarne groźby ZABICIA i prześladowanie matki w Radomiu na skutek decyzji sądu!!! Czy sędzia Kazimierz Mazur i ławniczki udzielą ochrony Ewelinie Staniszewskie? Bo umyli ręce dając nienawistnemu ojcu 7-letnią Zosię!
Od szaleństwo porwania 7-letniej Zosi do koszmaru doprowadził Sąd Okręgowy w Radomiu pod przewodnictwem Kazimierza Mazura. Skutkiem swoich decyzji z 21 marca 2019 roku jest eskalacja wulgarnych agresji i kolejnych gróźb zabicia matki!
O tym koszmarze piszemy od wielu tygodni. Wszystkie artykuły znajdziesz pod linkiem:
W wyniku działań Sądu pod przewodnictwem Kazimierza Mazura koszmar matki się rozszerza. Bo agresywny ojciec dziecka Piotr S. ma poczucie wsparcia od tego sędziego i pań ławniczek!.Bo przedłużyli oni wydanie decyzji hamujące to szaleństwo portwania do 9 czerwca 2019 roki!
Wstrząśnięta kobieta otrzymała kolejne grośby zabica. I kolejne wulgarne nękania ze strony ojca-porywacza Piotra S. oraz jego kuzynów - braci Pawła i Bartka M.
O szczegółach mówi we wstrząsającym wywiadzie jakiego udzieliła naszej stacji Telewizja.Patriot24.net
Zaszczuta matka sprawę zgłosiła też do Prokuratury Rejonowej w Radomiu celem ścigania tej grupy przestępczej. Choć w głębi już nie wierzy w skuteczność działania Organów Państwa Polskiego w sprawie koszmaru jej 7-letniej córeczki,
- Ja się pytam pana sędziego Kazimierza Mazura czy takie było jego młodzieńcze marzenie o wykonywaniu zawodu sędziego? - interweniuje Robert Rewiński, Redaktor Naczelny Patriot24.net
- Czy w Wielki Czwartek będzie zastanawiał się dlaczego Piłat umył ręce widząc tragedię człowieka? A może już się do takiej postawy przyzwyczaił,biorąc co miesiąc pieniądze? - pyta nasz Redaktor Naczelny
- Pytam się też pań ławniczek: czy o takim modelu wychowania dziecka i bezpieczeństwa matki marzyły decydując się na pracę w Sądzie Okręgowym w Radomiu? Czy w takim życiu chciałyby same funkcjonować jako matki? I o takim życiu marzą dla swoich dzieci lub wnucząt? - pyta Robert Rewiński
Ewelina Staniszewska zdecydowała się powiadomić o całej sprawie Telewizję Polską. Oraz najwyższe władze Rzeczypospolitej Polskiej.
Do redakcji Patriot24.net zgłosił się przedsiębiorca, który twierdzi, że od wielu miesięcy bezskutecznie próbuje odzyskać pieniądze za dostarczony towar. Chodzi o dostawę ogórków o wartości ponad 200 tysięcy złotych brutto, której odbiorcą miała być Grupa Producentów Green Group Sp. z o.o.
Sprawa lekarza neurochirurga, wokół której od wielu miesięcy pojawiają się pytania dotyczące działań organów samorządu lekarskiego, trafiła pod uwagę Ministerstwa Zdrowia.
Radom i Warszawa dzieli niewielka odległość, ale w tej sprawie widać przede wszystkim dystans między działaniami instytucji, które formalnie pracują, lecz faktycznie nie spotykają się w jednym punkcie. Z materiałów analizowanych przez redakcję wyłania się obraz czynności prowadzonych równolegle, bez realnej synchronizacji, co w sprawie dotyczącej dziecka ma znaczenie kluczowe — bo tu liczy się nie dokument, tylko czas.
Konflikt to zjawisko naturalne — pojawia się wszędzie tam, gdzie ścierają się interesy, emocje i różne interpretacje rzeczywistości. Jednak są sytuacje, w których przestaje być tylko sporem, a zaczyna oddziaływać na znacznie szersze otoczenie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Kolejna próba wykonania postanowienia sądu dotyczącego wydania dziecka zakończyła się niepowodzeniem. Do zdarzenia doszło w Radomiu, gdzie pod nadzorem kuratorów podejmowano czynności związane z realizacją orzeczenia wydanego przez Sąd Rejonowy w Żyrardowie. Na miejscu obecni byli również funkcjonariusze policji. Mimo zaangażowania służb i formalnej podstawy prawnej wynikającej z decyzji sądu, czynność nie doprowadziła do wykonania orzeczenia.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.